Dyniówka bezpieprzówka

Dyniówka bezpieprzówka

Jak to zazwyczaj bywa – najlepsze przepisy są dziełem przypadku. I z moją zupą tak właśnie jest. Stałam już nad nią z nieodpartą ochotą popieprzenia i doprawienia ziołami. Na szczęście smak zwalił mnie z  nóg i się powstrzymałam. Zupa jest idealna!

Moja pierwsza bez pieprzu, na co ucieszył się ukochany, bo zazwyczaj ostro daję mu popalić pieprzem, chili i innymi ostrościami. Daremna ta radość, bo – uprzedzam – dyniówka do najłagodniejszych wcale nie należy:)

Polecam ją szczególnie osobom zapracowanym, które chcą przekąsić na szybko coś ciepłego, a mają wyrzuty kupując zupy w pojemniczkach. Dyniówkę przygotujecie błyskawicznie i – jak sądzę – szybko i z apetytem zjecie. Poza tym jest w sam raz na chłodne dni, bo nieźle rozgrzewa.

Zaznaczę, że robię też bardziej skomplikowane dyniówki, ale ta w swej prostocie i pyszności bije wszystkie poprzednie wersje:)

Mówię Wam: gotujcie i jedzcie z tego przepisu wszyscy:)

zupa-krem-z-dyni

 

Potrzebujemy:

Zupa:

1,5 kg dyni

2 marchewki

mała cebula

papryka słodka

odrobina papryczki chili

3 ząbki czosnku

1,2 l – 1,5 l wywaru warzywnego (dla ekstremalnie leniwych może być rosołek, ale to na Wasze ryzyko – nie jest on zbyt zdrowy, a za to jest baaardzo słony)

gałka muszkatołowa

Do podania:

serek ricotta i listki bazylii

To działamy:

Szorujemy dynie, dzielimy na części, obieramy, pozbawiamy pestek i kroimy w kosteczkę miąższ. Mieszamy z 2-3 łyżkami oliwy z oliwek, 3 obranymi i rozgniecionymi nożem ząbkami czosnku. Całość posypujemy słodką papryką i wrzucamy na patelnię. Smażymy przez 5-7 minut, mieszając.

Obieramy marchew i kroimy ją w kostkę, rzucamy do garnka i zalewamy wywarem warzywnym. Gotujemy na wolnym ogniu.

Cebulę obieramy i opalamy nad palnikiem (trzeba nadziać cebulę na szpikulec bądź dłuższy nóż i obracać nad palnikiem do czasu aż gdzieniegdzie się poprzypala). Taką cebulę wrzucamy całą do garnka z marchewką i wywarem.

Po chwili do garnka dodajemy również dynię z patelni.

Gotujemy aż wszystkie warzywa będą miękkie. Blendujemy – ja mogę blendować na gorąco, bo taki mam blender, ale lepiej sprawdźcie w instrukcji, czy Was sprzęt to zniesie. Jeśli nie – poczekajcie aż zupa przestygnie.

Po blendowaniu zupa gotowa. Podaję ją z keksem z serka ricotta i listkami świeżej bazylii. Bardzo odpowiada mi to połączenie, mam nadzieję, że i Wy je polubicie.

 



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *