Dlaczego tak trudno skończyć ze słodyczami?

Dlaczego tak trudno skończyć ze słodyczami?

Moim grzechem głównym jest miłość do słodyczy. Jadam zdrowo, regularnie, wybieram nieprzetworzone produkty, ale jak przechodzę w sklepie przez dział ze słodyczami, ciasteczkami i cukierkami, to nie mogę się powstrzymać. Oczy mi się świecą, ręce garną i na horyzoncie jest dietetyczny grzeszek.

Od każdego poniedziałku zapowiadam detoks cukrowy, czyli zero słodyczy. Niestety, nie udaje mi się to w ogóle. Postanowiłam zmienić podejście. Wiedząc, że ma miłość do słodyczy jest zbyt głęboka, na razie ograniczę tylko ich spożywanie. Oczywiście, w grę wchodzą tylko te „bardziej zdrowe” słodycze, czyli chałwa, sezamki, gorzka czekolada, śliwki nałęczowskie (do tych to mam ogromną słabość).

Postanowienie – ograniczenie

Czyli jak mam ochotę pogrzeszyć i już wiem, że moja wola nie będzie wystarczająca silna, sięgam po szczelnie zapakowane, zawiązane w woreczek, zastawione książkami słodkości. Docelowo – nie chcę mieć żadnych zapasów u siebie, bo to zmniejsza prawdopodobieństwo po ich sięgniecie. Natomiast patent z utrudnionym dostępem, też zdaje egzamin – nim dostaniemy się do naszej oazy słodyczy, wiele razy się zastanowimy, czy to ten właściwy moment.

Poza tym najlepiej jest przygotowywać desery domowe – wiemy, co jest w ich składzie, są zdrowsze, możemy uraczyć nim swojego lubego (a wiadomo, że najkrótsza droga do serca mężczyzny prowadzi przez jego żołądek). Od czasu do czasu będę tu wrzucać smakowitości, m.in. serniczki w kokilkach, trufle migdałowe i inne pyszności!

A teraz kilka poważnych zarzutów wobec wszechotaczającego nas cukru:

1. Cukier uzależnia jak narkotyk

Cukier działa na mózg w podobny sposób jak kokaina i heroina, tzn. nie jesteśmy w stanie bez niego żyć, odstawiając go, źle się czujemy. Działa mechanizm uzależnienia. Koncerny spożywcze wiedzą, co robią, dodając cukier do wszystkiego (np. ketchupu, musztardy, majonezu, wędlin). Orędownikiem ograniczenia sprzedaży słodzonych produktów (napoje kolorowe, batony, ciastka itp.) jest profesor Robert Lustig, amerykański pediatra i specjalista od walki z otyłością z University of California w San Francisco. Jego zdaniem dostęp do takich artykułów powinien być ograniczony podobnie jak w przypadku nikotyny, alkoholu czy narkotyków.

2. Cukier wygrywa – nawet szczury go wolą

Potwierdzają to eksperymenty, np. w doświadczeniu eksperta w zakresie uzależnień od narkotyków, Serge Ahmed z Institut Fédératif de Recherche sur les Neurosciences w Bordeaux, który porównał oddziaływanie kokainy i cukru na szczury: ponad 90 proc. badanych zwierząt wybierało słodzoną wodę, a jedynie 6 proc. narkotyk. Co ciekawe, nawet szczury, które wcześniej mogły się uzależnić od kokainy, w większości wybierały cukier! Podobne wyniki uzyskano w eksperymencie z heroiną.

Bart Hoebel, profesor psychologii z Princeton University w swoim eksperymencie również wykazał, że cukier wygrywa. Szczury mogły korzystać z dwóch dozowników ze słodzoną wodą i kokainą. By dostać się do pożądanej substancji szczury musiały na początku nacisnąć na dźwignię raz, potem dwa, cztery itd. Średnio dźwignia z kokainą była naciskana dwa razy, a z cukrem nawet kilkadziesiąt! Po odcięciu źródełka z wodą z cukrem szczury stały się rozdrażnione i nie potrafiły zrobić prostych zadań. Słyszałam też o mediolańskim eksperymencie na myszach, które znosiły bolesne elektrowstrząsy w zamian za nagrodę – czekoladę.

To przerażające, bo my w ogóle nie musimy się napracować, by dostać się do cukru!

3. Cukier to biała śmierć (obok mąki pszennej i cukru)

Co tu dużo kryć, liczba cukrzyków systematycznie wzrasta, osób z innymi chorobami również (m.in. otyłość, nadciśnienie, choroby serca, anemia, próchnica, infekcje drożdżycowe). To wszystko z powodu dobrobytu. Zginiemy od tego dobrobytu. Zwłaszcza że w wielu polskich domach stawia się na ilość, a nie na jakość!

Ale my się z cukrem rozprawimy na poważnie. W najbliższych wpisie podpowiem, jak zaspokoić apetyt na słodycze. Mam kilka swoich patentów i wiele książkowych – każdy sobie coś wybierze.

A na deser? Gorzka prawda:

Czy wiesz, że:
1. Średnie spożycie cukru w Polsce wynosi aż 42 kg rocznie!!!
2. W szklance Kubusia jest 6 łyżeczek cukru!
3. W szklance coli jest 5 łyżeczek cukru!

 



24 thoughts on “Dlaczego tak trudno skończyć ze słodyczami?”

    • Edyto, ja też unikam, ale cukier kryje się w wielu produktach, o czym ostatnio nawet u Ciebie czytałam;) i ja tych produktów stanowczo ostatnio jadłam za dużo;/ no ale jest już lepiej, mam motywację i się z tym nałogiem rozprawię:)

  • Mnie najbardziej boli postawa rodziców w stosunku do grymasów swoich dzieci, a wiadomo, czym skorupka za młodu… Gdybyśmy od dziecka byli uczeni, że cukier można dostarczać sobie w owocach i umiarkowanej ilości, pewnie nie mielibyśmy problemów z jego nadmiernym spożyciem.

    • Oczywiście. Ale rodzice są czasami mniej świadomi od dzieci, niestety. A reklamy jeszcze wprowadzają w błąd, np. ostatnio mignęła mi reklama płatków Nestle adresowana do rodziców właśnie. A tam lektor przekonuje, że wiemy, że zależy ci na zdrowym odżywianiu i dlatego nasze płatki są z pełnych zbóż i w ogóle są bardzo zdrowe, kup je swoim dzieciom, jeśli chcesz o nie zadbać. Ręce opadają. Pocieszające jest to, że tych złych nawyków można się wyzbyć, ale takie dzieci, które nie miały świadomych rodziców, po prostu mają trudniej;/

  • Często wystarczy przetrzymać pierwsze 2 tygodnie, a później apetyt odchodzi. Często ciągoty do słodkiego wynikają z dwóch różnych przyczyn – jedna to ZA MAŁO węglowodanów/energii w jadłospisie, druga – wręcz przeciwnie – przejedzenie/słaba dieta/nawyk lub po prostu mało dobrego jakościowo białka i tłuszczów, 🙂 Trzymam kciuki za porzucenie słodyczy! 😉 Super post, pozdrawiam!

    • U mnie to chyba nawyk, miałam taki czas, że się odzwyczaiłam i długo nie miałam ochoty na słodkości, zmienił mi się smak i słodka dla mnie stała się czekolada gorzka. Także chyba muszę poćwiczyć wytrwałość znowu:) dziękuję za miłe słowa i wsparcie <3

    • Hmm no ja tez lubię domowe ciasta, to na pewno lepiej niż kupione, kwestia w jakich ilościach i ile w nich cukru. Może udałoby Ci się stosować jakieś zamienniki cukru w tych wypiekach typu ksylitol, stewia?

  • Mogę Ci podać rękę – mam ten sam problem. Niby odżywiam się dobrze, zdrowo, ale słodycze to moja słabość. Walcze, ale jest cieżko. Na razie moje patenty to: 1. regularne posiłki (b. wazne!), 2. jedzenie słodyczy na deser po posiłku, a nie zamiast, 3. nie kupowanie gotowców – lepiej zrobić, a jak się nie chce, bo to za długo trwa to nie jem, 4. gorzka czekolada na czarną godzinę – inaczej mogę się zrobić nieobliczalna :))

    • Nie poddamy się tak łatwo, Asiu Niby tak robię jak piszesz, a jednak mimo to sięgam czasem po coś z listy zakazanej, no ale myślę, że jest to kwestia psychiki w moim przypadku. Jak widzisz często robię jakieś domowe słodkości, bo wstawiam tutaj chyba najwięcej takich przepisów, co już zdradza, że jestem łasuchem. Z gorzką kiedyś miałam problem, teraz się nią zachwycam i zawsze mam w zapasie kiedyś schudłam też 20 kg, także wiem, ze jak się chce to można, tylko trzeba się zmobilizować. Myślę, że ta dyskusja jest bardzo dużą motywacja dla mnie <3

      • Nie poddamy się 😉 Ja też ciągle się łamię i walczę. I też mam na koncie wiele kg na minus więc wiem jak to jest. I że można. Tylko teraz jakoś trudniej mi się zebrać. Zauważyłam, że wygląd (w sensie waga) była dla mnie dobrym motywatorem, a zdrowie jest już jakby gorszym… (smutne, ale prawdziwe). Ale walczę dalej!

  • Zawsze udawało mi się unikać cukru, tak byłam wychowana. Nie że nie było go w ogóle w moim domu, bo dość często jemy np. obiad na słodko. Jednak jestem nauczona wybierać zdrowe przekąski, i jeść je z umiarem. Wybierać mądrze, coli, kubusia i w ogóle żadnych napojów słodzonych nie pijam. Jeżeli juz to wodę z miodem lub sokiem malinowym, ale to rzadkość. Ale ostatnio czuję nie pokój, bo coraz częściej poddaję się pokusie sięgnięcia po biały cukier zamiast trzcinowego. mam nadzieję, że to tylko przez zbliżające się mrozy, ale z niecierpliwością czekam na kolejny post w tym temacie! 🙂

    • Ja niestety nie byłam tak wychowywana, chociaż mama starała się mi i bratu reglamentować słodkości, zawsze coś tam udało się słodkiego nam przekąsić. Byłam małym pulpecikiem, za to brat – chudzielecem. Na moje szczęście nie lubię słodkich napojów, w innym przypadku – nie mieściłabym się w drzwi:) Postanowiłam raz na zawsze się rozprawić z ta moją toksyczna miłością, przygotowuje się merytorycznie do zerwania tej znajomości i wkrótce podzielę się tutaj fajnymi sposobami, także zaglądaj

  • Wszystko zaczyna się w dzieciństwie. Ja byłem dzieckiem kryzysu i dla mnie czekolada była wielkim luksusem zdobywanym z wielkim trudem. Niestety rodzice nie zdawali sobie sprawy, że … da się żyć bez słodyczy i tak będzie zdrowiej. Pamiętam, jak kiedyś „byłem na głodzie” i będąc sam w domu zacząłem szukać schowanych słodyczy. Nie wiedziałem czy coś w ogóle znajdę. Szukałem wszędzie. Kiedy otworzyłem jedną z szafek w kuchni, od razu wiedziałem, że tam jest czekolada. Wyczułem ją, mimo że w tej szafce były głównie zioła i przyprawy, które powinny przecież zmylić zapachem moją czujność. Nie zmyliły…

    Dziś jako ojciec staram się chronić moje dzieci przed słodyczami. Jak na razie (5 i 8 lat) raczej się udaje.

    • Fakt, czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci:) Żywienie dzieci to szeroki temat, ale cieszy mnie, że coraz więcej jest świadomych rodziców. Gratuluję, że do tego podchodzisz tak rozsądnie. Niestety, nadal wiele osób nagradza swoje dzieci słodyczami, wyrządzając im w ten sposób krzywdę.

  • Od dawna nie używam cukru. Jesli już to trzcinowy lub muscavado. Odzwyczajenie się od przegryzek jest w sumie proste – wystarczy poczytać skład kupowanych słodyczy – w 4 na 5 rzeczy syrop glukozowo fruktozowy, albo inny syf. Jak chcę zjeść coś słodkiego to jest to gorzka czekolada, albo po prostu przygotowuję coś w domu.

    • To fakt, składy są powalające, a zwłaszcza tych pozornie zdrowych batoników zbożowych czy proteinowych, musli, granoli i innych takich. Gorzka u mnie zawsze w szafce i robię dużo deserów sama ostatnio <3 najgorsze jest, że ja to wszystko wiem, ale momentami udaję, że nie wiem i sięgam po to świństwo. No ale biorę się za siebie, uświadomienie problemu (tj, uzależnienia) to chyba połowa sukcesu:) trzymaj kciuki, Mmaleno:)

  • Jako słodyczoholiczka, w dodatku mama karmiąca też miałam problem z ograniczeniem żelków, ciastek, ciasteczek do kawy, do tego dochodziły serki, bo dziecko otworzyło i nie je itp. Pomogła konsultacja dietetyczna i dobrze zbilansowana dieta. 5 posiłków, odpowiednio dobrane pode mnie makro i sukces. -3kg, dwa tygodnie bez słodkiego. Tadam!

    • Wow, gratuluję, wiem też z własnego doświadczenia, że potrzebna jest motywacja, inaczej nawet dietetyk nie pomoże. Ale z pewnością warto też mieć zaufanego i poleconego dietetyka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *